Recenzja 50 twarzy blacka – parodia, czy już żenada?

Marlon Wayans robi sobie przerwę od serii „Haunted House”, by współtworzyć i zagrać w tej spoofie filmowej adaptacji erotycznej powieści E.L. Jamesa.

Wykonanie parodii Pięćdziesięciu odcieni szarości powinno być jak strzelanie do ryby w beczce. Przecież oryginalna książka (nie to, że ją przeczytałem, choć nie przyznałbym się do tego, gdybym miał) i adaptacja ekranu zagrały się jak wyszukane spoofy gatunku erotycznej fikcji z opowieścią niewinnej dziewczyny z college’u uwiedzionej przez sadomasochistycznie myślącego, przystojnego miliardera. Ale to nie przeszkodziło Marlonowi Wayansowi – który za pomocą przerażającego filmu i Haunted House franczyzobiorcom z jego horrorem wkracza w ziemię – w próbę. Rezultat, 50 twarzy blacka, jest ponury.

Hewing bardzo blisko fabuły oryginalnego filmu, ale, jak wiadomo, czyniąc go czarnym, film gra jak pełnometrażowa sobotnia noc Live parodia, i to jest o tak śmiercionośne, jak to brzmi. Wayans, który również współscenarzysta filmu, gra Christiana Black’a, który mimo że jest obscenicznie bogaty, wciąż potrzebuje czasu, by ukraść torebkę kobiety podczas wieczornego joggingu. Kali Hawk gra niezręczną Hannę, która dostaje zadanie przeprowadzenia wywiadu z Christianem dla swojej gazety studenckiej po tym, jak jej współlokatorka (Jenny Zigrino, stacja telewizyjna Rebel Wilson) odpadnie z powodu bolesnej walki z chlamydią.

Nic dziwnego, że zdecydowana większość niezwykle rzucających się w oczy żartów kręci się wokół seksu, z prawdopodobnie sporą częścią budżetu filmu przeznaczoną na protezowanie penisów – Christian jest malutki, podczas gdy jego brat Weekday’s (Affion Crockett, sportowanie zamków w stylu Weekendu) jest tak ogromny, że ciągnie się na podłodze – i protetyczne jąderka (Christiana są tak groteskowo olbrzymie, jak to się widzi, kiedy naraża je na kontakt z Hannah, narzekając jednocześnie na niebieskie kule.

Przydatny link:

W tym miejscu znajdziesz pięćdziesiąt twarzy blacka z lektorem PL

Kiedy Christian po raz pierwszy zdejmuje Hannah majtki, praktycznie mija, a po pośpiechu rzuca je przez pokój, przyklejają się do ściany. Ale gagi są jednak sprawiedliwie sparaliżowane: w inspirowanym przez Magicznego Mika flashback do dawnego życia Christiana jako męskiego striptizerki, bielizna, którą zdejmuje i rzuca podekscytowanym obserwatorom, jest przykryta kałem.

Żarty te nie brzmią tu może śmiesznie, ale można mieć pewność, że nie są już bardziej zabawne na ekranie. Widzowie na otwarciu wieczornego pokazu teatralnego ledwo emitowali chuckle, w wyniku czego powstało dużo martwego powietrza, gdy film zatrzymał się na śmiech, którego tam nie było.

Jeśli chodzi o oczekiwania, jest wiele odniesień do popkultury, z żartami o Wesley Snipes, Bill Cosby, Kevin Hart i Cuba Gooding Jr. (prawdopodobnie było już za późno, aby wstawić jeden o #OscarsSoWhite). Jest rozszerzony riff na filmie Whiplash, wszystkich rzeczy, z Florence Henderson poświęcając swoją godność w rozszerzonej komiksowej scenie seksualnej, w której gra starszą kobietę, która pomaga chrześcijaninie stracić dziewictwo, podczas gdy wygłaszając obraźliwy strumień expletives. Czy to zabawne widzieć, jak pani Brady mówi brudno? Tak naprawdę nie.

Nie jest zabawne widzieć Jane Seymour jako rasistowską białą matkę Chrześcijanina, która przypadkowo zadaje Hannah na ich pierwszym spotkaniu („Black lives matter, mom!” protesty Christiana) i która serwuje parze usmażonego kurczaka i Kool-Aid na kolację.

Ze względu na częstotliwość, niektóre żarty ziemi, jak na przykład, gdy Christian wybiera bicz z jego bogatej kolekcji inspirowane takimi filmami jak Django: Unchained, Glory i 12 Years a Slave. Ale najzabawniejsza rzecz to szczególnie sadystyczna marka tortur, które zadaje Hannahowi: czytanie jej na głos z książki Pięćdziesiąt odcieni szarości. Słusznie krzyczy na znak protestu, podobnie jak każdy, kto musiałby obejrzeć ten film.

Co myślę o atlasie chmur

Kosmos miesza się z działem kostiumów w tym szaleństwie adaptacji od nie mniej niż trzech reżyserów

Szaleństwa nie przychodzą bardziej skomplikowane i ekstrawaganckie niż produkcja Atlas chmur, zaadaptowany przez trio reżyserów z powieści Davida Mitchella i odbijający się przez epoki z szerokookim zapałem, który graniczy z absurdem. Oto film, który podróżuje od XIX wieku do dalekiej przyszłości, od thrillera do sci-fi, od romansu do farsy. Przychodzi nam powiedzieć, że wszyscy jesteśmy połączeni, wszyscy jesteśmy częścią tego samego karmicznego kontinuum. Jednak ani razu, w ciągu prawie trzech godzin, nie jest niczym więcej niż sumą jego części.

Obsada filmowa

plakat filmu atlas chmur

Części również mogą być bezdusznie wstrząsające. Wielką ideą Atlasu chmur jest zainstalowanie jego obsady jako swego rodzaju repertorium firmy, z każdym graczem wymagane todouble się na różne role. Tom Hanks pojawia się sam i pojawia się ponownie jako wiktoriański lekarz, szkocki hotelarz w slovenly Scottish, plemienny starszy tatuaż i irlandzki powieściopisarz z rustabout, z diamentowym ćwiekiem i srebrnym łańcuszkiem. Jednak na żadnym etapie nie przekonuje, jak ktokolwiek inny niż Tom Hanks spiętrzony wysoko z włosami i makijażem, a wszystko poza mruganiem do kamery, aby przypomnieć nam, że to właśnie on.

Atlas chmur nigdy nie jest nudny, dokładnie. Całość jest zbyt zajęta, zbyt rtęciowa i zbyt szczerze o to chodzi – nawet podczas długiego komiksowego interludium, w którym toothy londyński wydawca (Jim Broadbent, channelling Ken Dodd) próbuje wyrwać się z uciążliwego domu opieki. A jednak, jeśli znakiem prawdziwie wielkiego szaleństwa są jego wady i niejednoznaczności, to Atlas chmur jest niewystarczający. Film biegnie szeroko, ale jest równie głęboki jak kałuża; uproszczony aż do punktu parowania. Filmowcy chcą namalować epicki obraz na jak najszerszym płótnie, wyjaśniając, jak śmiech może współistnieć z tragedią i jak wszystkie nasze historie łączą się ze sobą. Niestety, te odważne ambicje nie dochodzą do zera. Mylą kosmos z działem kostiumów i gubią się w świecie peruki i masek.